Dziedzictwo pośpiechu
Jak Galesowie wywarli trwały wpływ na branżę
Obaj chłopcy, mający wówczas nie więcej niż 5 i 8 lat, wcześnie nauczyli się biznesu. Jak pracować jako partnerzy. Jak podchodzić do ludzi. Jaka jest wartość wszystkiego. I oczywiście, jak się spieszyć.
Najpierw było to na Miami Beach podczas wizyt u babci pod koniec lat 50. Razem pracowali na piasku, zbierając butelki po napojach gazowanych, które mogli zwrócić za 2-centowe kaucje. Większa butelka niklowa była home runem. Znaleziono kilka butelek, większość z nich została zarobiona.
„Podchodzisz do tych ludzi na kocach, a oni mają puste butelki” – wspomina Ron Gale. „Więc po prostu pytasz ich: »Czy chcemy, żebyśmy je zabrali?«. I powiedzmy, że widzisz nastolatka, który jest tam z dziewczyną na kocu. No cóż, kto odmówi dwójce małych dzieci, które próbują zarobić trochę pieniędzy?”
Bracia Gale, Ron i Jan być może nie zdawali sobie wówczas z tego sprawy, ale pod słońcem południowej Florydy sadzili nasiona, które miały przerodzić się w serię przedsiębiorstw.
Od kręcenia butelkami podczas rodzinnych wycieczek, początkujący przedsiębiorcy skupili się na rozwiązywaniu problemów sąsiadów w New Jersey – sąsiadów, którzy mieli zostać ich pierwszymi lojalnymi klientami. Chłopcy kosili trawę, grabili liście i odśnieżali.

„Robiliśmy to razem od zawsze”, mówi Jan Gale, „i było to dla nas fantastyczne doświadczenie. Po prostu niesamowite”.
Niedługo chłopcy będą w centrum wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić, w biznesie prowadzonym przez ich ojca i wujka. Ich tata znał złom od podszewki i między innymi nauczył chłopców wartości przedmiotów, które można sprzedać lub wykorzystać ponownie.
Sortowanie, mielenie i palenie było brudną, wymagającą pracą – mówi Ron – ale „wtedy uczysz się wartości rzeczy, ile coś jest warte”.
Przenosimy się do roku 2024. Bracia Gale wkraczają w 47. rok stosowania tych samych zasad gospodarki o obiegu zamkniętym jako partnerzy założycielscy International Process Plants (IPP) i spółki stowarzyszone w ramach Gale Group.

Dziś nadal ciężko pracują i rozwiązują problemy klientów, pokonując po drodze różne wyzwania – począwszy od tego, jak naprawić zepsutą kosiarkę do trawy, gdy byli dziećmi, po ostrożne poruszanie się w globalnej gospodarce i wiedzę, kiedy zakładać i zamykać różne firmy, zanim wejdą na rynek sprzętu używanego.
„Nasze wczesne wspólne lata naprawdę zbudowały wspaniały fundament” — mówi Jan. „A kiedy coś jest zbudowane na solidnym fundamencie, możesz zajść tak wysoko, jak tylko możesz lub potrzebujesz”.
Pomaga również fakt, że bracia wykorzystują swoje mocne strony i pasje. Jak mówi Ron, „Jan zawsze był bardziej zorientowany operacyjnie niż ja. A ja prawdopodobnie bardziej interesowałem się sprzedażą”.

Ross Gale, wiceprezes IPP, uważa, że to „wrodzona ciekawość” przyczyniła się do sukcesu jego ojca, Jana, i wujka.
„Lubimy się uczyć” — mówi Ross Gale o rodzinie. „I lubimy uczyć się w locie, rozmawiając z ludźmi, odwiedzając zakłady. Zawsze lubimy słuchać, jak nasi klienci wyjaśniają różne procesy, a potem możemy wymyślić, jak powiązać je z naszymi innymi doświadczeniami”.
Chęć rozwiązywania problemów klientów wyjaśnia, dlaczego Grupa Gale na przestrzeni lat rozrosła się i znalazła możliwości rozwoju na całym świecie – od zakupu sprzętu w Niemczech Wschodnich po upadku muru berlińskiego, po prowadzenie biur w 13 krajach.
Ich najnowsza firma, Gale Process Solutions, jest pierwszym przedsięwzięciem rodziny w zakresie sprzedaży nowego sprzętu.

GPS narodził się z powodu niedoboru niektórych używanych elementów wyposażenia. Galesowie wiedzieli, że mogą realizować zamówienia klientów poniżej stawek konkurencji i wysyłać szybciej. To coś, co rodzina robi od pokoleń.
„Nic nie czyni mnie bardziej dumnym niż siedzenie na spotkaniu i ktoś pyta: »Jakie masz wykształcenie – inżynier procesów, inżynier chemii?« Nie, mówię im, że nauczyliśmy się na ulicy” – mówi Ross. „I po prostu zawsze staramy się, żeby klient był zadowolony. Tego nauczyłem się od mojego ojca i wujka”.
Jan szybko dodaje, że firma ma „niezwykle dużo szczęścia, że w The Gale Group pracuje grupa bardzo wykwalifikowanych ludzi”, „którzy wiedzą, jak ze sobą współpracować i sprawić, by wszystko się udało”.
Niektórzy z tych najlepszych pracowników, jak wskazuje Jan, dołączyli do nas po tym, jak Galesowie przejęli zakład i nawiązali kontakt z kierownikiem, który został zatrudniony do nadzorowania przekazania do IPP. Biorąc pod uwagę ich doświadczenie w ponownym wykorzystywaniu sprzętu, nie jest zaskoczeniem, że Galesowie uczynili również wykwalifikowany personel częścią gospodarki o obiegu zamkniętym.
Bracia zdają sobie również sprawę, że mieli szczęście, mogąc zmieniać biznesy, zawierać pewne umowy i tworzyć jedną z największych i najbardziej zaufanych firm zajmujących się sprzedażą używanych zakładów przetwórczych, systemów i sprzętu.
To zupełnie co innego niż sprzedawanie butelek na Miami Beach.
„Nie wiem, czy kiedykolwiek zaczynasz mówić, że wiesz, co się wydarzy za 40 lub 50 lat” – mówi Ron. „Jak brzmi to powiedzenie? „Czy kiedykolwiek chciałeś usłyszeć śmiech Boga? Po prostu opowiedz mu o swoim planie”.
Bracia to ci, którzy śmieją się, gdy pyta się ich o „kilka niedociągnięć” na drodze. Podczas wywiadów mogą sobie nawzajem od niechcenia poprawiać drobne szczegóły dotyczące transakcji sprzed 30 lat, ale ich wzajemny szacunek i miłość są trudne do przeoczenia.
„Między nami panuje niepodważalne zaufanie” – mówi Jan. „Nigdy w życiu nie było dnia – nigdy! – żebym nie wiedział, że mój brat stoi za mną 100% i wspiera mnie bez względu na wszystko”.
Ron podziela ten pogląd.
„Nigdy nie musieliśmy się martwić, czy ten drugi facet bierze więcej niż mu się należy. Nigdy nie martwiliśmy się o nic takiego. Zawsze chodziło o to, jak wydostać się z tej opresji lub wejść w kolejną umowę?”
A jeśli cokolwiek wiesz o rodzinie Gale, to zapewne już trwają prace nad kolejną transakcją.


